„Jąkała” – wiersz o jąkaniu

Poezji w naszym obecnym świecie coraz mniej, szczególnie wśród młodzieży.

Zapraszamy do przeczytania naprawdę sympatycznego wiersza, napisanego przez chłopaka który się jąkał.

Jąkała

Jadąc na rowerze dość wcześnie z rana
wjechałem na śliską skórkę banana,
powoli powstałem z bolącą głową,
lecz coś mi się stało złego z wymową,
bo gdy rozdziawiłem szeroko buzię
już mogłem pomarzyć o dawnym luzie.
Myślałem, że to przez struny głosowe
i wnet chciałem pytać gdzie kupić nowe,
dopiero wieczorem to zrozumiałem,
że ja, kurde blade, się zacinałem,
zostałem rzucony na pastwę losu
nie wiedząc od kogo użyczyć głosu.

Nazajutrz do sklepu, bez ceregieli,
wstąpiłem prosząc o proszek do bieli,
przez gardło ściśnięte miałem przeszkodę,
a przecież niedawno mogłem lać wodę,
na chacie telefon głośno zadzwonił,
poczułem się jakbym już w piętkę gonił,
podnoszę słuchawkę niemy z przestrachu
i jąkam się spięty: „Cześć bra-bra-brachu”.

Aż razu pewnego po kilku latach
nadeszła znienacka szczęśliwa data,
jadąc na rowerze wpadłem na drzewo,
bo przez nieuwagę skręciłem w lewo,
kiedy się ocknąłem z guzem na głowie
leżałem jak długi w przydrożnym rowie,
przechodził wójt gminy właśnie tamtędy
i gdy mnie zobaczył uciekł w te pędy,
a ja za nim krzyczę: „Czekajcie wójcie”
i jeszcze dodałem: „Na Boga stójcie”.
Nagle zdziwiony, że wszystkie sylaby
nie połączone są na „aby- aby”
skoczyłem do góry z wielką radością,
że słowa nie stały mi w gardle ością…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *