Marzec 2005

Spotkanie 164. 7.03.2005
Spotkanie w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 9, ul. Borowska
Obecni: MDu, ERo, JKr, MMe, MiUz, MaUz, KPi, MSł, TSz i studentka logopedii

Wyjątkowo spotkaliśmy się w poniedziałek (7 lutego), a nie we wtorek.
Marzec, a zima trzyma na całego! Śnieg, mróz, ale jest na powitanie gorąca herbata z cytryną, jakieś ciasteczka, biała czekolada i niezdrowe, ale wybornie smakowite chippsy… Miło, ciepło, ale i pracowicie.

Rozpoczynamy Relaksem Jacobsa prowadzonym przez jedną ze studentek logopedii. Odprężająca muzyka ze śpiewem ptaków, miły głos (chociaż trochę brak pewności siebie za pierwszym razem), rozluźniamy się, uspokajamy nasze myśli, oddech staje się głębszy. Z cichutką muzyką zostajemy do końca spotkania.
Pan Marian Słomkowski koniecznie chce podzielić sie z nami swoim nowym nabytkiem – indywidualnym echokorektorem, który zakupił niedrogo i polubił trening płynności mówienia. Tłumaczy nam płynnie w nieznacznie zwolnionym tempie zasady mówienia, prezentuje różne możliwości regulowania opóźnienia, zachęca do spróbowania.
Oczywiście próbujemy wszyscy po kolei opowiadając, jak minął dzień, jakie uczucia towarzyszą takiemu mówieniu z echem. Jednym to pasuje i pomaga, innym mniej.
Elżbieta robi wszystkim zdjęcia aparatem w swojej nowej komórce (może niedługo zamieścimy na stronie galerię tych zdjęć). Porównujemy echokorektor poradniany z tym nowym (nowy jest zdecydowanie lepszy). Czy chcemy używać go na codzień w żwykłych sytuacjach? Czy gotowi jesteśmy ujawnić się z naszymi problemami w obcym otoczeniu?
Zdania są podzielone, ale pan Marian Słomkowski przekonuje, że warto, że można żartować wyjaśniając innym, dlaczego jest nam takie urządzenie potrzebne. Jego uwagi, spostrzeżenia i doświadczenie są bardzo cenne i trafne, niezmiernie pouczające.
Niektórzy może spróbują. Wciąż istnieje kwestia finansowa, niektórzy nie mają pracy, innym brakuje, bo jeszcze studiują, a więc i nie zarabiają.
Tomek opowiada o podobnym urządzeniu, które wypróbował podczas pobytu na Alasce.

Potem oglądamy i podziwiamy stronę internetową naszego oddziału… Jest imponująca i bardzo profesjonalna!!! Pozdrowienia dla Ani Ostrowskiej – „naszej” webmasterki :-))) (ogromnie dziękuję :-))) – strona wciaż się będzie rozwijać i będzie jeszcze lepsza – przyp. webmasterki)
Koniecznie musimy dać tam brakujące zdjęcia i pisać jak najwięcej. (no właśnie 🙂 – kolejny przypis wemasterki)

Wracamy do treningu z zakresu komunikacji niewerbalnej – Elżbieta rozdaje nam listy zachowań (mimika, wygląd, postawa, głos, gesty), dzielimy się na grupy trzyosobowe i mamy za zadanie zastanowić się i plusem zaznaczyć te z nich, które wg nas sprzyjają dobremu kontaktowi, a minusem te, które kontakt z rozmówcą utrudniają.
Zawzięcie dyskutujemy w grupach, przekonujemy siebie i wreszcie stawiamy plusy i minusy obok wszystkich wymienionych na kartkach zachowań.
To nie jest tylko trening komunikacji niewerbalnej! Gadamy przecież o tym, jak odczytywać znaczenia niektórych zachowań u innych, jak je eliminować z naszych kontaktów, jak unikać w naszym zachowaniu tego, co zakłóca rozmowę. Mamy podobne odczucia. Są przecież pewne uniwersalne zachowania niewerbalne sprzyjające dobrej komunikacji z otoczeniem. Mowa naszego ciała komunikuje dużo więcej niż słowa, które wypowiadamy z zająknięciem, czy bez niego. Warto ją lepiej rozumieć i z niej korzystać. Będziemy tego typu zajęcia kontynuować.
 

Spotkanie 165. 22.03.2005
Spotkanie w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 9, ul. Borowska
Obecni: MDu, ERo, JKr, KWi, MMe, MaU i MiU, Iza – studentka logopedii, oraz nowa osoba – Andrzej Rymaszewski
Miało być świątecznie i wielkanocnie…
A było pracowicie.

Na początek aksamitny głos Joli pozwolił się nam zrelaksować całkowicie przy cichutkim śpiewie ptaków.
Uspokojeni, rozluźnieni, potrenowaliśmy, żeby polepszyć naszą wytrzymałość oddechową – głębsze wdechy torem żebrowo-przeponowym i dłuższe spokojne wydechy, a potem to samo z tekstem. Każdy mógł poprowadzić swoją część ćwiczeń z przygotowanym przez Elę zabawnym tekstem (jeden wers na jednym wydechu, dwa wersy na jednym wydechu, aż do trzech wersów na jednym pogłębionym wydechu!!!)
Następnie wprawialiśmy się we frazowaniu tekstu (stawiając przecinki, a więc robiąc pauzy tam, gdzie każdemu z nas wydało się to potrzebne).
Wszyscy cudownie płynnie tekst przeczytali. Nikt się nie zająknął – nagraliśmy te wypowiedzi i będziemy ich słuchać doświadczając własnej płynnej mowy.
Takie doświadczenia są nam potrzebne, podbudowują, pozwalają poczuć, że potrafimy mówić płynnie…
Wreszcie ośmielamy się prowadzić sami zajęcia, każdy wziął materiały do przygotowania na następne spotkanie.
Zaczynamy coraz lepiej czuć się w roli trenerów płynnego mówienia, zaczynamy lepiej rozumieć, że wiele zależy od naszej własnej pracy i wysiłku. Że nawzajem możemy wiele sobie dać.

Smakołyki świąteczne, herbata z cytryną i życzenia w takim gronie, to szczególnie sympatyczne chwile przed przygotowaniami do rodzinnego świętowania. Niech ta wiosna także będzie piękna i radosna.

Dodaj komentarz